Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motyw malarski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motyw malarski. Pokaż wszystkie posty

30 października 2018

Malarka

Ona. Nie pojawiła się z pustymi rękami. Pokazuje mi obraz ... i krajobraz. Stanęła tak, żebym mogła uchwycić tę nić, która ją z nimi wiąże. Gdyby miała paletę, albo pędzel w ręku (jak malarki z wcześniejszych postów), to byłoby zbyt oczywiste. Moja malarka nie musi pokazywać, że maluje (że potrafi). 
To uznana malarka, każdy wie kim jest. Stoi tak nieruchomo, że zmusza nas do ruchu. Nasz wzrok podąża wzdłuż linii horyzontu na małym obrazie. Biegnie dalej, tam gdzie horyzont zamienia w grzbiet góry, w ramię dziewczyny. Linia grzbietu domyka trapezy i trójkąty pól na jej sukience. Malinowa łąka błyszczy na jej ustach, zapełnia winem kieliszek, ożywia owoce na stole.

To, co na zewnątrz przenika do wnętrza, świat staje się kobietą. To musi być malarka.

 Beata Wąsowska, "Malarka",  90x70 cm, olej na płótnie, nr kat. 21-98
"Malarka",  90x70 cm, olej na płótnie, nr kat. 21-98 [2211], 2001 r., kolekcja prywatna, Niemcy

2 listopada 2017

Postać - równoprawny element barwnej architektury malarskiego przedstawienia

„Przesłona”. Człowiek wpisany w krajobrazy lub wnętrza, w przenikające się plany; człowiek przesłona, widzialny ale niewidoczny, nieistotny. Analizowałam wzajemne relacje pomiędzy człowiekiem i jego otoczeniem. W prezentowanych obrazach portretowana postać stanowiła równoprawny element barwnej architektury malarskiego przedstawienia. (1990 Galeria Muzeum Śląskiego „Pod Pręgierzem” – Katowice)

30 października 2017

„W rozproszeniu" - człowiek w częściach, w częściach zamiennych

Beata Wąsowska
"Początek", nr kat. 24-47, 50x60, akryl, płyta, 2004, B. Wąsowska
Chaos barwny, zagmatwanie i niedookreślenie form mają sugerować nasze codzienne uwikłanie we współczesność atakującą nas nadmiarem bodźców, z których trudno wyodrębnić to, co ważne. Bohaterowie moich obrazów, ludzie współcześni, pozbawieni trosk egzystencjalnych, to złudzenie, jakiemu ulegają odbiorcy tych prac. To interpretacja wynikająca z archetypicznego postrzegania koloru. Radosne kolory nie oznaczają beztroski.
Człowiek, wpisany przeze mnie w płaszczyznę obrazu, jako element równoprawny z chaotycznym otoczeniem, to człowiek uprzedmiotowiony. Człowiek w częściach, w częściach zamiennych. 

29 października 2017

Obrazy witalne - cykl obrazów afirmatywnych

„Dolce Vita” – Cykl zainicjował kolejne cykle afirmatywne. Założyłam, że chociaż nie zawsze mogę być tam gdzie jest pogodnie, mogę sprawić, że pogodnie będzie zawsze tam gdzie jestem. No i na moich obrazach. (1990 Goteborg, Szwecja; 1992 Galeria „Miriam” – Tychy).

Samotność i oczekiwanie

Wieczna samotność, Jesteśmy jak planety. Razem w układzie, ale osobni. Heroizm oczekiwania. Prezentowane prace podkreślają relację pomiędzy człowiekiem i jego otoczeniem. Wzajemne relacje dwojga ludzi.

Nr kat. 24-04 Zaloty, 40x30 akryl, płyta, 2004

„Ecce Homo“ - Człowiek pomiędzy końcem i początkiem, człowiek pomiędzy dobrem i złem

„Ecce Homo“ - Człowiek pomiędzy końcem i początkiem, człowiek pomiędzy dobrem i złem. Wpisany w krajobrazy lub wnętrza, w przenikające się plany; człowiek przesłona. Wzajemne relacje pomiędzy człowiekiem i jego otoczeniem. Portretowana postać to równoprawny element barwnej architektury malarskiego przedstawienia. W pracach prezentowanych na wystawie kontynuowałam wątki podjęte w pracy dyplomowej „Urodziny”.(1988 Galeria BWA Tychy, Pszczyna, 1989 Galeria BWA – Bytom)

Trzy kobiety

"Trzy kobiety z piłką" nr kat. 14-01
Obraz „Trzy gracje” i wszystkie obrazy z cyklu „Trzy kobiety” mówią o przyjaźni, radości, miłości. Te kobiety są szczęśliwe. Kuszą, ale i sycą się barwami ogrodu. Rajskiego ogrodu.
Żyją w Raju, jak rajskie patki, „Jak w raju”,  gdzie w zasięgu ręki soczyste kolory i owoce.
Kobiety czekają, milczą, słuchają śpiewu ptaków. Ze szklanej kuli odczytują przyszłość. Pogodne, optymistyczne kolory otoczenia gwarantują, że będzie dobra.
"Trzy kobiety z piłką" nr kat. 14-01, 1994. 80x100, olej płótno;

„Bierne i statyczne postacie jej kobiecego Edenu, po uszy zanurzone w „gęstej” aurze oczekiwania, cechuje w różnym stopniu ujawniana otwartość na krążące wokół niej fluidy uczuć. Kruche i delikatne naczynia ciał wypełnia na przemian błękitny smutek i nostalgia lub namiętność w gorących barwach miłości i nienawiści.
Hieratyczne posiady trzech matron, eleganckie przyjaciółki są mimo wszystko krewniaczkami pomarszczonych faustowskich Matek. Ich wpółprzymknięte powieki i okulary przeciwsłoneczne to tylko kamuflaż wobec słabości śmiertelników. Gdzie jest owo jedyne oko na wszystko, na bezczas biologicznego trwania gatunku i porządkowanie drobiazgów? Która z nich jest bezlitosną Atropos?
Poddajmy się losowi, pozwólmy działać na naszą podświadomość kolorowym zaklęciom, niech na chwilę bodaj nasz europejski umysł odwróci się od taksowania czasu i przestrzeni!”
(1997 Galeria Instytutu Mikołowskiego – Mikołów ) Roland Kostrzewa

Motywy moich obrazów

Bohaterowie moich obrazów noszą znamiona ludzi współczesnych, pozbawionych trosk ekonomicznych i egzystencjalnych.
Wpisując ich w płaszczyznę obrazu, jako element równoprawny z barwnym otoczeniem wskazuję na wahanie osobowości pomiędzy typowością a indywidualnością. na znikomość ich znaczenia w sensie indywidualnym.

Chaos barwny, zagmatwanie i niedookreślenie form ma sugerować sytuację w jakiej wszyscy jesteśmy. Jest to formalna próba poznania i przedstawienia szczegółu i ogółu, bycia subiektywną i obiektywną w jednym zapisie wizualnym. Jesteśmy wpleceni w narzucone nam tempo naszych czasów, wizualnie wpisani w bałagan otoczenia, którego na ogół nie wybieramy, na które nie mamy wpływu, któremu brak logiki. Kiedy fotografuję własny ogród, zawsze gdzieś widać jakiś okropny słup, szyld czy inny śmieć. Kiedy fotografujemy osobę, otoczenie, jeśli temu nie przeciwdziałamy, będzie wdzierało się w fotografowaną postać.

Motywy moich obrazów:
  • Stół – przedmiot uzasadniony przez potrzeby człowieka. Miejsce, przy którym odzyskujemy energię, poprzez spożywanie posiłków, poprzez spotkania z innymi ludźmi. Wino i owoce to symbole. Nie maluję chleba.
    Malować chleb, to jakby użalać się nad sobą, a może tylko przeżywać małe radości. Małe radości zostawiam dla siebie.
  • Świat jest piękny – jest paskudnie, biednie, tylu ludzi cierpi, ale przecież, kiedy świeci słońce... jest kolorowo, pogodnie i ciepło, więc niech będzie tak na moich obrazach.
  • oczekiwanie – Wszystkie oczekujące kobiety. Penelopy, których mężczyzna zawieruszył się na oceanie ważnych spraw. Cierpliwe i bezsilne w trwaniu, w nadziei na powrót, na lepsze jutro.
  • siła czy słabość, bezsilność? Celowo nie przedstawiam rąk. Ręce odbierają
  • postaci ponadczasowy wymiar. Sprawiają, że portretujemy chwilę, określony i zamknięty gestem stan, moment w czasie, niedoskonałość. Trwanie, które jest treścią mojego malarstwa, musi być wyrażone poprzez bezruch, statyczność. Pozy przybierane także wtedy kiedy poraża nas lęk, lub przeciwnie, kiedy jesteśmy pewni swojej siły.
  • kuszenie - / kolor, usta / - sprawia, że trwamy jako gatunek. Czy kobieta jest piękną formą, ciałem, które zaspokaja potrzeby życiowe mężczyzny, czy może raczej przybiera określoną formę aby zrealizować własne potrzeby, te wynikłe z praw biologii i te doczesne?

Wrażenie jakie sprawia moje malarstwo jest pochodną stosowanej przez mnie gamy barwnej oraz symboliki, do której się odwołuję. Tęczowe kolory, radosne, skupione na urokach życia kobiety, bibeloty czasu zabawy, kwiaty, koty, słońce. Jednak moim celem nie jest ani portretowanie urody świata ani upiększanie otoczenia. Interesuje mnie „cały ten zgiełk”, relacje jakie zachodzą pomiędzy wymienionymi wyżej elementami i codziennością. Pomiędzy prezentowanymi postaciami i przedmiotami wśród których żyją, pomiędzy człowiekiem i jego środowiskiem, pomiędzy współczesnymi ludźmi, pomiędzy kobietami. Tym co dostrzegam i na co zwracam uwagę jest chaos i nadmiar. Uważam, że znalazłam środki wizualne adekwatne do studiowanego zagadnienia. Poniżej krótko omawiam wybrane cykle malarskie.

28 października 2017

Linia to byt abstrakcyjny

Linia jest środkiem, za pomocą, którego człowiek zdaje sobie sprawę z wrażenia światła na przedmiocie, ale nie ma linii w naturze, która jest pełna: bo modelując, dopiero rysujemy, tzn. wydobywamy rzeczy z otoczenia, w którym się znajdują.


Balzak, Le chef d’aeuvre inconnu

Beata Wąsowska, Popołudnie z kotami, obraz olejny, malarstwo

Bez zmian

Zmiany są nieuniknione. Zmiany są nieprzewidywalne. Zmiany wywierają wpływ. Pragniemy zmian. Unikamy zmian. Reagujemy na zmiany. Świat ewoluuje. Adaptujemy świat do własnych potrzeb i adaptujemy się do takiego świata.

Studium Zmiany, malarstwo, ArtNova2, Beata Wąsowska
Melancholia, 50x50 akryl, płótno, nr kat. 35-52
Biała stabilizacja, 50x50 akryl, płótno, nr kat. 35-53

25 października 2017

A kobieta wiernie czeka ...

Żagiel, nr kat. 22-13, 60x80 olej na płótnie 2002, B. Wąsowska
Wbrew temu co nam się wydaje, czekanie jest heroiczne. Łatwiej iść przed siebie, niż czekać. Czekać na wędrowca, na Godota, na lepsze jutro. Czekanie jest udziałem większości kobiet. Uosabia je Penelopa.
Penelopa, żona Odyseusza, matka Telemacha, wzór wiernej żony; przez okres dwudziestu lat oczekiwała powrotu męża (10 lat wojny trojańskiej i 10 lat tułaczki Odyseusza), zwodząc ubiegających się o jej rękę 136 zalotników (przyrzekła wybrać jednego z nich na męża, gdy ukończy tkać szatę dla swojego teścia) przy pomocy podstępu (aby odwlec ukończenie szaty, pruła nocą tkaninę, nad którą pracowała w dzień). 
Po śmierci Odyseusza została żoną Telegonosa. Zamieszkała z nim, Kirke i Telemachem na Wyspach Błogosławionych.
Oczekiwanie, nr kat. 19-04
200x140, olej/płótno,
B. Wąsowska
Tworzę portret oczekującej kobiety. Tej, której mężczyzna zawieruszył się na oceanie ważnych spraw. Przedstawiam kobiety silne. Cierpliwe i aktywne, mimo to "usadzone", "ukrzesłowione", wrośnięte w stół jak w brzeg oceanu. Wierne "Odysowi". 

2 października 2017

Zabieg redukowania zbędnych sensów. Naga bezbronność samej obecności


"Paradoks” - „Zatem człowiek, ludzka postać … najczęściej kobieta. Pozbawiona rąk… Metafora bolesnych ograniczeń z feministycznym podtekstem? Myślę jednak, że dla Artystki jest to przede wszystkim zabieg redukowania zbędnych sensów. Rodzaj destylacji języka. Bo: ręce to już g e s t. Ręce to już dodatkowy każdorazowo z n a k (każde ich ułożenie znaczy, wyraża). A tu ma być bezradność zaznaczona szeptem. Swoiście naga bezbronność samej obecności. Bez instrumentarium gestykulacji. Bez kostiumu gestu.” 
(Maciej Szczawiński, katalog wystawy, 2000 Galeria Polskiego Radia w Katowicach „NA ŻYWO”).

30 września 2017

„Kolory i formy”

„Harmonia barw nie podlega powszechnym prawom i regułom. Chociaż wielokrotnie podejmowano próby opracowania powszechnie obowiązującego systemu barw „ naukowcy dotychczas nie umieli stworzyć i narzucić nam takiego prawa[...].” „Tak więc powstanie tego, co nazywamy zestrojem kolorystycznym w malarstwie, jest całkowicie niezależne od nauki. Nie można oczywiście z całą pewnością twierdzić, że będzie tak zawsze. Natomiast bez ryzyka powiedzieć można, iż dzieła największych kolorystów przeszłości: Tycjana, Rubensa, Velazqueza, powstały bez najmniejszej znajomości fizykalnych praw koloru, które obecnie uważane są za podstawę wszelkiej teorii barw. Naukowa chemia barwników w naszym pojęciu również była dawnym mistrzom nieznana. Ich tzw. Sekrety warsztatowe były natury technicznej, fizykochemicznej, ale opierały się tylko na intuicji, doświadczeniu i długoletniej tradycji – pomijając czynnik, o którego naturze wiemy dotychczas tak mało, a który nazywamy po prostu talentem”.
Maria Rzepińska „Historia koloru” t.I, Warszawa 1989, s. 28
Kolor stwarza obraz.
Doświadczenie jest subiektywne
kompozycja - komponowanie koloru
konstrukcja przestrzeni

Kolor źródło satysfakcji wizualnej
Kolorem w obrazie rządzą złożone prawa.
Percepcja odbiorcy obrazu opiera się na archetypicznym widzeniu barw.
Kolor jest wiązany z emocjami, uważany za coś subiektywnego, lekceważony.

Kolor jest trzonem kompozycji moich obrazów.
Jest w moich pracach najważniejszy.
Nie dążę do uzyskania efektu ani tzw. harmonii przez analogię, ani harmonia przez opozycję.
Usuwam dysonanse , łagodzę konflikty barwne, "godzę" barwy. W rezultacie tych działań powstaje nieuporządkowana, ale spójna kompozycja barwna. Nazywam ją "płaszczyzną chaotyczną". 
Przyjmuję rzeczywistość zastaną, barwny chaos palety.
Wyodrębniam formy znaczące. Szukam ich brakujących elementów, Rozbudowuję je i uzupełniam. 
Małe i subtelne interwały barwne ,kolorów bliskich sobie i podobnych budują obszary kolorystycznie przeciwne, odległe”

Poprzez język reklamy barwa staje się narzędziem władzy.

Kolor
Kolor postrzegany w moich obrazach jako najważniejszy ma z jednej strony być nośnikiem przekazu, który odbiorca musi rozszyfrować aby właściwie odczytać sens przedstawienia, z drugiej strony ma dostarczyć widzowi głębokiej satysfakcji wizualnej.
Wynikająca z subiektywnego doświadczenia kompozycja koloru, decyduje o konstrukcji przestrzeni, wpływa na systematyzowanie motywów w moim malarstwie. Źródłem inspiracji jest dla mnie barwny chaos, który staram się intuicyjnie uporządkować.
Podobnie jak Umberto Eco uważam, że „fakt estetyczny łączy w sobie nie tylko przedmiot, ale także jego odbiorcę”.
Maluję mając nadzieję, że moje obrazy staną się dla odbiorcy źródłem refleksji nad własnym życiem, nad przemijaniem, że pozwolą na przeniknięcie do sfery, gdzie nie ograniczeni żadnymi regułami jesteśmy sobą.

9 września 2009

Dobre ułożenie.

2909 B5 Dobre ułożenie. Olej na płótnie, 130 x 90 cm, © Beata Wąsowska

Kobieta - postać w centrum uwagi.

Obłość skonfrontowana z prostymi krawędziami form drugiego planu - kobiecość wobec męskości.

Barwy chromatyczne (tęczowe), rozproszone "na chybił trafił - ona jest aktywna, energiczna, nieuchwytna.

Uproszczona sylwetka - kobieta taktowna, dobrze ułożona. 
"Wycięta" z tła - bo niezależna. 
Majestatyczna i nieporuszona - tak wygląda osoba pewna siebie,
W czerwonej sukience - posiada Moc.
Pozbawiona rąk - rękami królowej są jej słudzy,
Aureola jak czerwone słońce - nie jest święta, jest boska, córka boga Ra. Bogini. 
Blondynka - wolą je mężczyźni.

Kot - w starożytnym Egipcie był zwierzęciem świętym, obrońcą domu. Symbolizował płodność, radość, szczęście. Atrybut Bastet - bogini miłości, radości, muzyki, tańca, domowego ogniska, płodności. Wierzono, że Bastet chroni mężczyzn przed chorobami i demonami.

Mężczyźni - figury drugiego planu.

Wielobarwna, kusząca codzienność - plamy koloru, ulokowane "gdzie popadnie". Wabiki nie na miejscu, pokusy wszędzie, kolorowe chwile. Niedopowiedzenia. Obfitość. Przepych. Dobrostan.

Beata Wąsowska