Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trzy kobiety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trzy kobiety. Pokaż wszystkie posty

29 października 2017

Trzy kobiety

"Trzy kobiety z piłką" nr kat. 14-01
Obraz „Trzy gracje” i wszystkie obrazy z cyklu „Trzy kobiety” mówią o przyjaźni, radości, miłości. Te kobiety są szczęśliwe. Kuszą, ale i sycą się barwami ogrodu. Rajskiego ogrodu.
Żyją w Raju, jak rajskie patki, „Jak w raju”,  gdzie w zasięgu ręki soczyste kolory i owoce.
Kobiety czekają, milczą, słuchają śpiewu ptaków. Ze szklanej kuli odczytują przyszłość. Pogodne, optymistyczne kolory otoczenia gwarantują, że będzie dobra.
"Trzy kobiety z piłką" nr kat. 14-01, 1994. 80x100, olej płótno;

„Bierne i statyczne postacie jej kobiecego Edenu, po uszy zanurzone w „gęstej” aurze oczekiwania, cechuje w różnym stopniu ujawniana otwartość na krążące wokół niej fluidy uczuć. Kruche i delikatne naczynia ciał wypełnia na przemian błękitny smutek i nostalgia lub namiętność w gorących barwach miłości i nienawiści.
Hieratyczne posiady trzech matron, eleganckie przyjaciółki są mimo wszystko krewniaczkami pomarszczonych faustowskich Matek. Ich wpółprzymknięte powieki i okulary przeciwsłoneczne to tylko kamuflaż wobec słabości śmiertelników. Gdzie jest owo jedyne oko na wszystko, na bezczas biologicznego trwania gatunku i porządkowanie drobiazgów? Która z nich jest bezlitosną Atropos?
Poddajmy się losowi, pozwólmy działać na naszą podświadomość kolorowym zaklęciom, niech na chwilę bodaj nasz europejski umysł odwróci się od taksowania czasu i przestrzeni!”
(1997 Galeria Instytutu Mikołowskiego – Mikołów ) Roland Kostrzewa

26 października 2017

"Przyjaciółki" - rozmowy na FB

Lech Kowalczyk: O! Toż to lepsze od "Lekcja anatomii doktora Tulpa" – tamten namalowany bez mała czterysta lat temu, więc już nie nasza estetyka, ten współczesny lepiej ukazuje nam dzisiejszą "Lekcję ... opisywania, obgadywania, etc., ...


olej na płótnie Beaty Wąsowskiej
BW: Masz rację, że czyta się taki podtekst, choć malując ten obraz wcale tak nie myślałam. W ogóle nie myślałam.
Na czas malowania wyłączam myślenie. Czuję. Może nie powinnam się do tego przyznawać, ale ja właśnie tak pracuję. Nastawiam się na odbiór, jak czujnik, a nie na przetwarzanie danych.
Na powierzchni płótna osiada wszystko to, co przeze mnie "przeszło". Porządkuję to trochę, żeby dało się odcyfrować przekaz (ale nie udoskonalam, nie upiekszam). Potem udostępniam i słucham, co widzą inni.
Kolory i sylwetka kobiety często oślepiają odbiorcę, wprowadzają go w błąd, ale są osoby które omijają ten kamuflaż. Nie wiem co jest lepsze. Czy widzieć tylko to, co przyjemne - awers, czy rewers - drugą stronę medalu.

post na FB

Beata Wąsowska