1 czerwca 2019

Mój perfekcjonizm

"Perfekcjonizm nie ma nic wspólnego z troską o jakość. Nie ma nic wspólnego z poprawkami. Nie ma nic wspólnego ze standardami. Perfekcjonizm to odmowa ruszenia naprzód. Błędne koło – obsesyjny, ogłupiający układ zamknięty, przez który gubisz się w szczegółach tego co piszesz, malujesz czy wykonujesz, i tracisz z oczu całokształt. Często zamiast tworzyć swobodnie i pozwalać, by z czasem błędy same się objawiły, błądzimy bez końca, usiłując doprowadzić do doskonałości detale. Przeobrażamy naszą oryginalność w sztampę, której brak pasji i spontaniczności.". [1]
Niby tak, ale co to właściwie znaczy "perfekcja"? Perfekcyjnie to może znaczyć "pozbawione błędów", "jak żywe", "wycyzelowane", "idealnie gładkie", albo "idealnie zakomponowane albo zagrane", "napisane ładnym charakterem pisma", "napisane poprawnie", "pozbawione zgrzytów i niekonsekwencji", "spójne" albo wszystko razem. Każdy artysta ma własną definicję perfekcji.


Autorka cytuje Milesa Davisa - „Nie bójcie się błędów" – mówi Miles Davis. – "One nie istnieją". Improwizacja jest istotą jazzu (i mojej sztuki) ... ale, żeby móc bezkarnie improwizować trzeba być przygotowanym. W estetykę improwizacji artystycznej wpisane są t.zw. "błędy", tylko, że, to nie są ani błędy, ani niedoskonałości, lecz tworzywo utworu - te "błędy" sprawiają, że dzieło jest świeże, żywe, spontaniczne i dzięki temu dobre. Inne niż dzieło, które powstaje w konwencji perfekcjonizmu, lub każdej innej konwencji.

Ideały nie istnieją, ale perfekcjonista (idealista) dąży do ideału, którego definicję zna tylko on jeden. Nie zgadzam się z tym, że "perfekcjonista jednym okiem patrzy na publiczność"[1], uważam, że publiczność go wcale nie obchodzi, bo jej standardy są dla perfekcjonisty zbyt niskie (publiczność to zbiór standardów, a zbiorowość uśrednia).
Jeśli spojrzymy na perfekcjonizm jak na konwencję estetyczną, na styl, wtedy zobaczymy, że np. "obrazy perfekcyjne" są fajne. Niektórzy lubią tworzyć w takiej konwencji, inni lubią takie dzieła, (np. obraz Ingresa musi być perfekcyjnie "wylizany", a nie jedynie tu i tam; a że Ingres zna się na swojej robocie, obraz jest dobry, ale nie każdy powinien "lizać" obrazy).

Miles Davis jest perfekcjonistą. Ja jestem perfekcjonistką, wbrew temu, co może się wydawać.
Naszym kryterium jest własny, subiektywny ideał, a jego atrybutami są doskonałość i niedoskonałość, które się uzupełniają jak yin i yang.

Poniżej mój obraz "Cząstki elementarne". To aleator.

Beata Wąsowska, malarstwo
Aleatoryzm to technika kompozytorska (Cage). "Autor może używać czynnika losowego już na etapie komponowania (podobnie jak w dadaizmie), albo pozostawić pewną dowolność wykonawcy." [2] Jednak inaczej niż u Cage czy Winiarskiego, mój obraz to aleator osobisty :)
W muzyce "W zapisie nutowym polega to na celowo niedookreślonym zapisie, np. nieregularna linia falista na pięciolinii zamiast określonych dźwięków. Inną metodą jest budowanie kompozycji z krótkich elementów składowych, których kolejność wybierana jest losowo w czasie wykonywania utworu [...] Z akustycznego punktu widzenia każde wykonanie utworu jest zjawiskiem aleatorycznym, gdyż precyzyjna notacja muzyczna nie równa się absolutnej precyzji wykonawczej." [2]

"Cząstki elementarne" to nie jest improwizacja w rozumieniu Milesa Davisa, ani automatyzm [3] Pollocka, action painting, informel, to nie jest przypadek kontrolowany, ani dada, obraz nie jest też wynikiem "matematycznego systemu generowania form wizualnych" Ryszarda Winiarskiego. Mój obraz to efekt losowy, jak w rzucie kostką (i u Winiarskiego), ale inaczej niż w rzucie kostką i u Winiarskiego, gdzie na efekt, nie wpływa to, kto rzuca kostką.
Stworzyłam "autorski system generowania form wizualnych". System Winiarskiego (matematyczny) redukuje autora (osobę, artystę) do twórcy systemu. Każda osoba, która wygeneruje obraz w systemie Winiarskiego uzyska obraz Winiarskiego.
Każda osoba, która skorzysta z mojego systemu stworzy własny niepowtarzalny obraz. Mój system ma jednak pewną wadę, jest tak trudny, że nie każdy zdoła generować za jego pomocą obrazy. System sięga po autoamtyzm, ale to artysta musi być jak automat.
Może się wydawać, że te warunki spełnia action painting (dripping) - Pollock pracuje jak automat. Każda osoba, która sięgnie po dripping, namaluje własny obraz (przypadek). Jednak tak "generowany obiekt wizualny" będzie (kontrolowany) przesiąknięty upodobaniami, fobiami, stereotypami, wiedzą, nawykami, środowiskiem i epoką jego autora.
Moim celem jest stworzyć obiekt wizualny, tak by powstawał "poza moja kontrolą", równie uniwersalny jak obiekty Winiarskiego, a równocześnie mój własny osobisty (autorski), rozpoznawany przez odbiorcę jako mój. I dobry.

Mogę podjąć takie wyzwanie, bo "Na określenie tego punktu, w którym zaczyna się lub kończy dozwolona harmonia, na wskazanie na jakie dysharmonie artysta ma prawo, a na jakie nie ma, nie mamy żadnych obiektywnych kryteriów". Stanisław Ignacy Witkiewicz "Witkacy"

[1] "Perfekcjonista pisze, maluje, tworzy, zezując jednym okiem na publiczność. Zamiast cieszyć się tworzeniem nieustannie ocenia wyniki. Perfekcjonista poślubił logiczną część mózgu. W jego twórczym gospodarstwie niepodzielnie rządy sprawuje krytyk." - Droga artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę, Julia Cameron źródło: http://mariakula.com/perfekcjonizm
[2] Wikipedia
[3] "metoda twórcza postulowana przez surrealistów dla poezji i malarstwa, polegająca na spontanicznym notowaniu na papierze lub płótnie wyobrażeń wyłaniających się z podświadomości".
Obraz Wielka odaliska (1814), Luwr, Paryż, 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Beata Wąsowska